Zakopane – zielona szkoła klas siódmych
Tegoroczny wyjazd na zieloną szkołę klas siódmych zapowiadał się nieco inaczej niż zwykle. Tym razem zbiórka nie odbyła się przed szkołą, lecz na peronie Dworca Centralnego. Stąd odjeżdżał nasz pociąg do Zakopanego. Dosyć sprawnie upchnęliśmy ponad 40 osób z niemałym bagażem do bezprzedziałowego wagonu i ruszyliśmy. Przez kilka godzin książki, karty i planszówki na zmianę cieszyły się niesłabnącym powodzeniem.
Po dotarciu na Krzeptówki i zakwaterowaniu udaliśmy się na Termy Chochołowskie. To była prawdziwa frajda i „czysta” przyjemność! Następnego dnia czekało nas pierwsze wyjście na górskie szlaki Tatrzańskiego Parku Narodowego. Sarnią Skałę (1376m n.p.m.)zdobyliśmy, wchodząc Doliną Strążyską, wracaliśmy natomiast Doliną Białego. Pogoda, która zapowiadała się „w kratkę”, dopisywała.
Kolejny dzień, zgodnie z planem, spędziliśmy na Słowacji. Podjechaliśmy autokarem do Jaskini Bielskiej, którą zwiedzaliśmy 70 min. Oprócz walorów przyrodniczych jaskinia posiada walory lecznicze, zatem skorzystaliśmy z naturalnej inhalacji. Potem zatrzymaliśmy się w położonej nad jeziorem restauracji, aby skosztować, jak smakują tradycyjne, słowackie „bryndzowe halusky”. Spacer wokół Jeziora Szczyrbskiego był dopełnieniem dnia.
Czwartkowy poranek przywitał nas słońcem, które towarzyszyło nam w czasie wyprawy nad Czarny Staw Gąsienicowy (1642m n.p.m.), do którego wyruszyliśmy z Kuźnic. Na szlaku część ekipy, skuszona klimatem miejsca, pozostała w schronisku Murowaniec. Grupa śmiałków u celu wędrówki została nagrodzona widokiem spokojnej tafli jeziora odbijającej pobliskie szczyty i bezchmurne niebo. W oddali lśniły białe smugi śniegu, które o tej porze roku nie zdążyły się roztopić w zakamarkach żlebów. Razem schodziliśmy przez Boczań. Całodzienne zmęczenie prysnęło z wieczora, kiedy zamoczyliśmy się w termach.
W piątkowe przedpołudnie zdążyliśmy nacieszyć się urokiem Krupówek. Tuż po obiedzie stawiliśmy się na dworzec PKP, gdzie podstawiono pociąg relacji Zakopane – Gdynia. Ubogaceni nowymi doświadczeniami i zacieśnionymi więziami koleżeńskimi sunęliśmy po torach w stronę Warszawy.




